błehehe!

> W poście o 10:42 przedstawiłem zarys pomysłu, ale potem doszedłem do wniosku, ż

> e daje on odwrotny kierunek wirowania planet

Ty nie słyszałeś chyba o twierdzeniach Stokesa:

int w.dr = int rot w dS;

cyrkulacja po dowolnym konturze powierzchni S = suma rotacji (mikrowirów) po tej powierzchni.

Gdy wiruje pełno czegoś, np. woda, albo pył na ulicy, tornado,

albo kula plazmy – gwiazda, wtedy te drobiny,

które tworzą ten wir, również wirują wokół swoich osi,

no i w tym samym kierunku oczywiście.

Gdy się pozlepiają w bryłki, wtedy kręt zostaje, ale przejdzie na całą bryłę,

bo te drobiazgi nie mają już tam swobody – przekazują swój kręt do bryły…

Tyle że to jest tzw. musztarda po obiedzie,

bo te wiry, czy mikrorortacje, musiały przecież skądś się wziąć!

Gdy mamy gotowy wir, no to nie ma tu już nic do roboty…

Jak może powstać taki wir – w dużej skali, np. gwiazda?

Wiadomo: potrzebne są dwa strumienie,

a nie jakieś kolapsy grawitacyjne chmur gazu,

bo akurat te są dość stabilne, dlatego stoją… zwłaszcza te molekularne.