Waro się uczyć

Ponad trzy lata temu zostałem szczęśliwym absolwentem Technikum Gastronomicznego. Zawsze lubiłem jeść, tak, więc myślę sobie – pójdę na kucharza. A ponieważ w mojej okolicy jest trochę różnych hoteli i pensjonatów, to taki wybór wydawał się „przyszłościowy”. Tymczasem po skończonej szkole, z tytułem technika w zębach objechałem potencjalnych pracodawców. I co się okazuje? Dyplomowanych kucharzy, nawet tam gdzie miałem praktykę – nie potrzebują. Owszem, ktoś na zmywak się przyda, ale kucharz po szkole to – nie. Przez parę miesięcy błąkałem się w poszukiwaniu pracy. W końcu ktoś mi podpowiedział, że hobby to hobby, ale z czegoś trzeba żyć i najlepiej zrobię jak zmienię fach.

Łatwo powiedzieć. Człek się uczy parę lat i co, ma to rzucić? Jednak po pewnym czasie i dłuższym namyśle postanowiłem coś ze sobą zrobić, by jakowyś „życiowy” zawód zdobyć.

Już nie pamiętam, kto, ale ktoś podpowiedział, że jest jakiś Żak, w którym uczą różnych zawodów. Sprawdziłem w necie adres i pojechałem do Bielska zapytać, co i jak. Dowiedziałem się, faktycznie w Żaku można w dwa lata zrobić nowy zawód i otrzymać tytuł technika. Pomyślałem sobie, że ten tytuł to mogą sobie wsadzić w……, bo już jeden taki papier z gastronoma mam i nic z tego nie wynika. Po powrocie jednak chwilę się zastanawiałem, czy jest sens tracić kolejne dwa lata na to, by ponownie zostać „technikiem”.

Ponieważ i tak nic jak do tej pory nie robiłem, a nauka w Żaku okazała się za darmo pojechałem się zapisać. Wcześniej trochę się zastanawiałem, co wybrać? Nie chciałem wdepnąć ponownie w g…… . Rozważałem logistykę i budownictwo (oba jak w mordę dla kucharza), ale stanęło na budownictwie. I się zapisałem. Przez dwa latka znów kiblowałem w ławce. Musiałem załatwić sobie praktyki i je odbywać. Ale spoko szkoła jak szkoła, ale Żak okazał się OK. Dwa latka zleciały i w zeszłym roku po egzaminach stałem się technikiem budownictwa, tzn. murarz, tynkarz, akrobata. Egzaminy nie były łatwe, ale jak ktoś od czasu do czasu pojawiał się w szkole – to je spokojnie napisał. Po otrzymaniu papierów powtórzyła się moja wędrówka po ewentualnych pracodawcach. I co z tego wyszło? Już po dwóch tygodniach znalazłem sensowną pracę. Może lekko nie jest, bo pracuję przy budowanej obwodnicy Bielska, ale kasa całkiem niezła. Ponieważ rozpoczęto budowę ekspresówki do Żywca o robotę jestem spokojny.

W zeszłym tygodniu zadzwonili do mnie z Żaka i zaproponowali ponowne, już od marca rozpoczęcie nauki na innym kierunku. I teraz pytanie do Was!!! Czy podjąć kolejne szkolne wyzwanie czy nie? Nie chodzi mi o szkołę jako organizację, bo Żak pod tym względem jest ok. Zajęcia w soboty i niedziele co drugi tydzień, kadra nauczycieli – ok., a co najważniejsze – nauka za darmo. Chodzi mi raczej o to, czy poświęcilibyście swój czas odpoczynku na kolejny kontakt ze szkołą? Proszę pomóżcie w podjęciu decyzji, czy sobie odpuścić, czy może zrobić logistyka, a może BHP-owca czy informatyka?

Kucha.rz